Jemy to, co znajdziemy – Podpłomyki i kawa z żołędzi
![]() |
Żołędzie |
Dawno temu czytałem na jakiejś stronie o survivalu, że można zrobić kawę z nasion dębu. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym takiej kawy nie spróbował. To, co piłem, ciężko było nazwać kawą, ale wypić się dało. Była to jednak taka mocno survivalowa namiastka kawy.
Kawa z żołędzi
Aby przygotować kawę z żołędzi, trzeba zebrać garść żołędzi. Należy obrać je z łupin, pozbyć się taniny, która powoduje, że żołędzie są gorzkie, a potem uprażyć. Tak przygotowane nasiona zalewamy wrzątkiem i czekamy, aż kawa się zaparzy.
Surowe żołędzie są gorzkie. Aby pozbyć się taniny, można wykorzystać jeden z trzech sposobów:
- ługowanie – gotowanie przez ok. 30 minut w wodzie z dodatkiem popiołu z drzew liściastych,
- gotowanie i kilkukrotna wymiana wody (aż woda przestanie być brązowa),
- moczenie w wodzie z wymianą aż do uzyskania czystej wody.
Z żołędzi pozbawionych taniny można zrobić puree, podpłomyki lub chleb. Żołędzie trzeba wysuszyć i zmielić na mąkę.
Ja, wyługowane i odsączone nasiona zmieliłem maszynką do mięsa, a następnie wysuszyłem. Otrzymałem granulki, które dają więcej możliwości niż mąka – można je prażyć (namiastka kawy), a po rozmiękczeniu upiec podpłomyki. Warto dodać trochę mąki pszennej lub żytniej, by związać ciasto. Same żołędzie nie kleją się dobrze i wypieki mogą się łamać. Wypieki z mąki żołędziowej lepiej doprawić cukrem niż solą – ale to kwestia gustu.
W sytuacji survivalowej, bez maszynki do mięsa i dodatków, można wykorzystać żołędzie jako wartościowe uzupełnienie spiżarni. Owoce dębu zawierają skrobię, węglowodany, tłuszcz, białko, witaminy z grupy B oraz fosfor, potas, miedź, mangan i magnez.
![]() |
Zbiór żołędzi |
Mam świadomość, że trochę się spóźniłem z tym wpisem – sezon na żołędzie już się skończył. Jednak jeśli ktoś zebrał żołędzie wcześniej, może spróbować przygotować z nich mąkę lub kawę choćby w celach „naukowych”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentuj, ale pamiętaj o zachowaniu kultury wypowiedzi.